Słońce całuje księżyc

Świat spowił się we śnie, a na niebie jaśnieje księżyc. Jaśnieje wyznaczając porę nocy, pokazując być może skryte rzeczy. Skryte zarówno na uśpionym świecie, jak i w ludziach oglądających jego księżycowy majestat. Jednocześnie zdać sobie można sprawę z tego, że księżyc pokazuje tylko to, jak jest szczęśliwy. Szczęście odbite od grubej jasnej skorupy. Skorupy przerażająco zimnej, a jednak… Mającej w sobie ciepłą warstwę energii, którą kieruje się w stronę słońca.

Na naszym niebie wzajemnie tańczą słońce i księżyc. Chociaż tego nie widzimy, słońce całuje księżyc. Całuje go promieniami słonecznymi, a szczególnie widzimy to zjawisko nocą. Z początku nieśmiały księżyc wychyla się spod naszej planety by w pełnym majestacie spotkać się ze swą miłością. To ten jedyny moment, gdy widzimy księżyc w pełni. W pełni szczęścia! Szczęściem zaś odbija pocałunki na ziemię fascynując miliardy ludzi. Stąd śmiem twierdzić, że noc w świetle pełni księżyca jest najbardziej romantyczną nocą, a przychodzi nam zaledwie co jakiś czas. Niestety po spotkaniu księżyc musi odejść, na chwilę.

Na niebie płoną też gwiazdy. Chwilę mi zajęło by dostrzec w nich świece. Tak, te romantyczne, lecz palące się dłużej niż ludzkie życie wynosi. Spotkania romantyczne przecież nie mogą się kończyć zbyt szybko! A miara ludzka szczęściem lub nie, lecz zapisana została krótką. Każde istnienie, które choćby kilka dni pożyje, zobaczyć powinno niekończącą się historię miłości, zwłaszcza gdy słońce całuje księżyc. Dzień i noc, miary ludzkie, a dla zakochanych toć i tak wieki. Wieki na czynieniu to, co serce pierwsze mówi, a rozum cichym zostaje. Póki serce nie ucichnie, póty starczy im czasu. Niech korzystają…

A ile to trzeba mieć szczęścia, by zobaczyć na własne oczy ich zbliżenie do siebie! Nazwaliśmy to zaćmieniem słońca, lecz jest to chyba jedyny moment w życiu, gdy mogą oni być tak blisko, by księżyc zasłonił plecami ich namiętny pocałunek. Pocałunek na który muszą czekać tak długo, a jednocześnie który czyni ich szczęśliwymi oraz gotowymi do dalszego czekania. Cóż… Współczuję im z całego mojego serca, że bywa ten moment tak rzadko, a tych dwoje znów musi czekać widząc się ledwie krótki okres czasu. Naszą miarą jest to wystarczająco długo, lecz romantyzm nasz nie jest na tyle objęty wyższością, co można na niebie zauważyć.

Słońce duże, księżyc mały; słońce gorąco, księżyc zimny; słońce ustala zasady, księżyc ich przestrzega; słońce całuje promieniami, które księżyc odbija. Tak wiele ich różni, a jeszcze więcej łączy. Nie tyle cecha wadą od razu, ile bardziej uzupełnieniem. Tak, jedno drugie uzupełnia i może to tylko dodaje im do romantyzmu. Trudno mi orzec, szaremu człowiekowi, widzowi. Nie mam dość czasu na ziemi by dać lepszą ocenę niż szybka subiektywna opinia. Szybka względem ich cyklu życia, bo choć już wiele niebo czynią, to i na nich przyjdzie pora…

Gdy słońce swe życie zakończy, z księżycem się ostatecznie połączy. Uczynią oni jedność, zwiastun końca. Lecz gdy coś się kończy, to coś się zaczyna. Przyjdą następne pokolenia i znów słońce księżyc spotka. Spotkanie niech pocałunkiem zostanie rozpoczęte, bowiem znów cykl się rozpocznie i znów na niebie będą się działy romanse, a istnienia żyjące będą podziwiać to po kres ich bytowania. Będą rozkoszować się tym, czym my możemy rozkoszować się teraz, chociaż oni zobaczą i tak coś innego niż my. Co istnienie, to inny sposób postrzegania, a i inny pogląd oraz inne wnioski. Dużo bym dał by nie dość, że zobaczyłbym chętnie następne pokolenia miłosne, to chętnie posłuchałbym poglądów kolejnych widzów.

Cóż… Zostaje mi tylko zazdrościć. Ludzkie życia trwa dość krótko biorąc pod uwagę żywot tej dwójki niebiańskich zakochańców. Właściwie to za dużo nam do nich brakuje, a jeszcze więcej granic mielibyśmy do pokonania próbując im dorównać. Nasz umysł nawet nie jest w stanie tego pojąć, lecz serce wysłuchując symfonii dnia i nocy być może jest w stanie rozumieć. Rozumieć także dzięki oczom, które bacznie mogą obserwować pocałunki nazywane promieniami światłą słonecznego. To wszystko nie broni mi jednak by brać z nich przykład. Jam jest słońce – duże, gorące i całujące mój księżyc – moją Madzię. Po kres naszego wspólnego życia nie ominę cyklu, bowiem miłość jest naszą orbitą…